Jeśli od dłuższego czasu marzy Ci się weekendowy wyjazd z ukochaną osobą, ale póki co nie możesz pozwolić sobie na sfinansowanie wycieczki do drogich, europejskich stolic jak Rzym czy Paryż, warto wsiąść pod uwagę, równie urokliwy Lwów. Ceny na Ukrainie są dużo niższe, a przy tym nie ma tam tłumu turystów, więc bez problemu można znaleźć nocleg lub małą, urokliwą kawiarenkę w której odpoczniemy od tłoku wielkich miast.

Dlaczego Lwów?

Ze względu na to, że miasto to kiedyś należało terytorialnie do Polski, na każdym kroku znajdziemy tu wiele naszych zabytków kultury. Miejsca te swoim urokiem i architekturą z powodzeniem mogą konkurować z naszym pięknym rynkiem Krakowskim. Ponieważ Ukraina to nadal dosyć biedny kraj, wykonuje się tam mało remontów ulic czy kamienic, więc Lwów od czasów przed wojną niewiele się zmienił. Nadal znajdziemy tu tabliczki na blokach, czy sklepowe szyldy w języku polskim. Zresztą wielu mieszkańców zna nasz język, tak samo jak rosyjski, dzięki czemu powinniśmy bez problemu porozumieć się w sklepie czy z kelnerem w restauracji, nawet jeśli nie mówimy w żadnym obcym języku. Wjeżdżając do miasta czy wchodząc do kawiarni ze starymi meblami mamy wrażenie powrotu do czasów młodości naszych dziadków. Stanowi to niepowtarzalny urok, którego nie znajdziemy w bogatszych krajach, gdzie postęp często wypiera historię. Mimo to, nie jest to kierunek podróży, często wybierany przez turystów, dzięki czemu nawet w szczycie turystycznym możemy cieszyć się spokojem tego miasta. Bez walki o wolny stolik w restauracji czy kawiarni.

Dlaczego Lwów

Ekskluzywność za grosze

Ceny noclegów we Lwowie są w porównaniu do częściej wybranych miast weekendowych wyjazdów, bardzo tanie. Bez problemu można zarezerwować nocleg dla dwóch osób, ze śniadaniem, w cenie 150 zł i będzie to naprawdę dobrej klasy miejsce. To samo tyczy się cen w restauracjach. Romantyczna kolacja we dwoje to cena około 100 zł i to wliczając w to drinki. Jeśli zechcesz napić się prawdziwego szampana z ukochaną osobą to we Lwowie zapłacisz za niego znacznie mniej niż w naszym kraju. Więc jeśli nie możesz pozwolić sobie na kolację w Rzymie, na pewno przypadną Ci do gustu ceny na Ukrainie, gdzie za owoce morza zapłacisz niewiele więcej niż u nas za fast food. Latem natomiast w wielu miejscach, spotkasz na ulicy panie od których kupisz kwiaty dla ukochanej za grosze.

Jeżeli zamiast siedzieć przy ciastku i kawie wolisz zwiedzać muzea to również będziesz zadowolony z cen, gdyż średni koszt biletu w takie miejsca to w przeliczeniu 4 zł, a ponieważ we Lwowie jest ich sporo będzie w czym wybierać. Nawet pójście na spektakl do słynnej Opery Lwowskiej nie zrujnuje całego Twojego budżetu na ten wyjazd,a gwarantuje niezapomniane emocje i wspomnienia na długo.

Jak dostać się do Lwowa?

Do Lwowa możemy dostać się na kilka sposobów. Najwygodniejszym wyjściem będzie przelot samolotem. Wyloty z Polski odbywają się na lotnisku w Warszawie i w Katowicach, bezpośrednio na Lwowskie lotnisko, które znajduje się zaledwie 5 km od centrum. Jeżeli będziemy śledzić aktualne ceny, może się okazać to najtańszą opcją. Natomiast jeśli mieszkamy niedaleko granicy z Ukrainą, możemy zdecydować się na podróż autem. Np. z Krakowa, bezpośrednio do przejścia granicznego, prowadzi autostrada. Musimy jednak pamiętać, że odprawa celna na bramkach może potrwać nawet parę godzin, szczególnie podczas weekendu. Jeśli chcemy tego uniknąć możemy zdecydować się na podróż pociągiem. Ten bowiem nie zatrzymuje się na granicy, a kontrola wykonywana jest przez specjalnych konduktorów w czasie jazdy. To bardzo duża oszczędność czasu.

Jak dostać się do Lwowa

Niezależnie od tego, którą opcję transportu do Lwowa wybierzemy, trzeba pamiętać, że aby przekroczyć granicę potrzebny będzie nam ważny paszport. To samo tyczy się zwierząt domowych, jeśli chcielibyśmy zabrać je ze sobą. One dodatkowo potrzebują mieć ważne szczepienie na wściekliznę i zarejestrowany w ogólnoświatowej bazie chip. Natomiast jadąc autem musimy poprosić naszego ubezpieczyciela o wystawienie nam zielonej karty. Bez tego nie przejedziemy przez granicę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here